Ogólna ocena ustawy o Najwyższej Izbie Kontroli

5/5 - (4 votes)

podrozdział pracy magisterskiej

Bardzo trudno jest w miarę wyczerpująco dokonać oceny ustawy o NIK z 23 grudnia 1994 roku. Można jednak wskazać kilka spraw pozwalających na pełniejsze zarysowanie osiągnięć obecnej ustawy o NIK, w szczególności w nawiązaniu do tradycji tej instytucji w konstytucjonalizmie polskim.

Niewątpliwie ustawa z 23 grudnia 1994 roku wyznacza kolejny etap funkcjonowania NIK. Uchylając poprzednią ustawę z 8 października 1980 roku ustanawia rozwiązania bardziej nowoczesne, odpowiadające wymogom przede wszystkim transformacji gospodarki polskiej w połowie lat dziewięćdziesiątych. Wyrazem urzeczywistnienia tego zadania jest nowe ujęcie podmiotowego, a w ślad za tym przedmiotowego zakresu kontroli NIK. Również unowocześniona organizacja NIK, opiera się na kadencji Prezesa NIK, gwarancjach stabilności i niezależności tego urzędu, Kolegium NIK oraz całej kadry kontrolerskiej, stała się widocznym rezultatem urzeczywistniania założeń ustrojowych odpowiadających wzorcom demokratycznego państwa prawnego.

Sukcesem obecnej ustawy okazuje się bardziej precyzyjne unormowanie szeregu spraw, a głównie tzw. postępowania kontrolnego. Również widoczna konsekwencja w założeniu, że będzie to właśnie postępowanie kontrolne bez możliwości działania nadzorczego, wskazuje na metodologicznie zdefiniowaną postawę twórców ustawy. Jest to wyraźny postęp w stosunku do poprzedniej ustawy z 8 października 1980 roku, chociaż odpowiedni rozdział ustawy z 23 grudnia 1994 roku wydaje się przeładowany nader szczegółowymi postanowieniami, mogącymi z powodzeniem znaleźć się w aktach wykonawczych, których oczywiście nie dało się uniknąć. W pewnym sensie rozdział ten wpływa na ogólne „przeciążenie” tekstu ustawy szczegółowymi postanowieniami, a warto dodać, iż ostatnia obowiązująca ustawa o NIK jest najbardziej rozbudowana objętościowo w historii polskiej kontroli.

W państwie chcącym uchodzić za praworządne, chroniące prawa jednostek i respektujące różne odrębne słuszne interesy, przemyślenia wymaga prezentowana przy uchwalaniu ustawy o NIK w 1994 roku jako jej wielkie demokratyczne osiągniecie wzmacniające pozycję jednostki kontrolowanej procedura odwoławcza w toku kontroli nikowskiej. Jednostki kontrolowane, owszem, mogą od 1995 r odwołać się od ustaleń protokołu kontroli sporządzonego przez inspektorów NIK, jednak odwołanie to rozpatruje trzyosobowa komisja złożona z … inspektorów NIK. Moim zdaniem, charakter takiego postępowania odwoławczego jest fikcją. Nawet we współczesnych warunkach NIK pozostał sędzią we własnej sprawie.

Kolejny problem, który mnie nurtuje to taki, że obowiązująca ustawa o NIK nie różnicuje i nie respektuje w toku kontroli interesów jednostek niepaństwowych (osób indywidualnych, spółek) traktując je tak samo jak jednostki organizacyjne państwa. To narusza prawa podmiotowe tych pierwszych. Samo zawężenie wobec tych podmiotów kryteriów kontroli do dwóch bardzo ogólnych, w praktyce dowolnie interpretowanych, nie ma istotnego znaczenia. Podobnie nie ma większego znaczenia niezrozumiale określony zakres kontroli jednostek niepaństwowych pozwalający inspektorom kontrolować wszystko, bez specjalnych ograniczeń.

Przedstawione uwagi sygnalizują jedynie pewne istotne problemy prawne związane z organizacją i funkcjonowaniem kontroli państwowej oraz zakresu ochrony prawnej praw naruszonych w jej toku. Są to problemy, które nie doczekały się rozwiązań zgodnych ze społecznymi oczekiwaniami i współczesnymi standardami prawnymi.

W ocenie ustawy o NIK nie sposób pominąć krytycznych uwag formułowanych w toku dyskusji pod adresem projektu ustawy, iż nie rozwija ona problematyki miejsca NIK w strukturze aparatu państwowego w nawiązaniu do konstytucyjnej zasady trójpodziału władz. Moim zdaniem te uwagi wydają się wielce twórcze. W jakimś sensie na usprawiedliwienie tego stanu można przyjąć, iż ustawę uchwalono w dobie swoistego interregnum konstytucyjnego, mającego miejsce między aktami konstytucyjnymi wyraźnie tymczasowymi a przekonaniem o względnie nieodległym w czasie przyjęciu nowej Konstytucji RP. Wyjściem z tej sytuacji okazuje się po prostu przyjęcie teoretycznej formuły wzbogacającej monteskiuszowski trójpodział o nowe władze, a przede wszystkim o władzę kontrolującą i samorządową.